| Artykuł
Powszechne i partykularne prześladowania chrześcijan
W swoich rozmowach z uczniami Jezus Chrystus wielokrotnie zaznaczał, iż ceną, jaką przyjdzie zapłacić za trwanie przy jego nauce będzie oddanie własnego życia. „Kto bowiem chce zachować duszę swoją, straci ją, kto zaś straci duszę swoją dla mnie, ten ją zachowa”(Łuk.,.24). W ponad dwutysięcznym okresie po wybrzmieniu tych słów niezliczone rzesze ludzi zdecydowały się złożyć swoje dusze w ręce ich autora. Niemal w każdym narodzie, i o każdym czasie to przesłanie okazywało się siłą do podjęcia decyzji o utracie duszy, choć nie oznaczało to nagłej, nienaturalnej śmierci. Ludzie z różnych kultur, reprezentujący wszystkie możliwe poglądy i style życia, wywodzący się z różnych klas społecznych, w niemal każdym wieku, wykształceni i prości nawracali się na chrześcijaństwo, którego istotą jest całkowite poświęcenie Chrystusowi. Ludzie ci wiedli lub wiodą życie u boku Zbawiciela i dana im jest śmierć w „stosownym” czasie i okolicznościach. Byli i są jednak obok nich ci, dla których przesłanie ich Pana okazuje się być zapowiedzią dosłownego poświęcenia życia za wiarę. Gdy Jezus po swoim zmartwychwstaniu żegnał się z Piotrem, zwrócił się do niego zapowiadając jego pojmanie i śmierć, którą apostoł uwielbi Boga. (Jan.21.18-19). W Nowym Testamencie służbie Mesjasza towarzyszą podobne zapowiedzi odnoszące się do ogółu uczniów (Jan.16,1-3),(Mat. 5,11) itp. Fascynujące jest to, że w historii chrześcijaństwa ziemskie życie, tak często poddawane presji i w efekcie prześladowań położone za Chrystusa okazuje się znikomą wartością w porównaniu z wiecznym przebywaniem w Bożej obecności. Krew męczenników staje się jakby pieczęcią odciśniętą na przesłaniu poselstwa biblijnego, potwierdzającą autentyczność ewangelii. Jest to chyba najsmutniejszy wymiar istoty wiary, nieuchronny dla jej wypróbowania. Postawa ludzi tak wierzących w Chrystusa i Chrystusowi na przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat okazała się zwycięska, a dla kościoła ponad doczesną, egzystencję cenniejszym jest triumf życia wiecznego. „Prześladowania przybierały rozmaity charakter. Jedne z nich były powszechne, w całym państwie podejmowane na skutek zarządzeń władz centralnych, drugie miały charakter tylko lokalny, mniej lub więcej szeroko zakreślony. Raz postępowanie władz przeciw chrześcijanom było administracyjne, innym razem kryminalno- sądowe. Raz prześladował, względnie zapoczątkowywał prześladowanie rząd, innym razem wychodziło ono od ludu, trwało czas dłuższy albo szybko mijało, było z góry i planowo przygotowane albo też stanowiło odruch niechęci wzburzonego lub podjudzonego tłumu.” Praca ta ma na celu przedstawienie represji wobec chrześcijan w wymiarze powszechnym i partykularnym, jakie miały miejsce w świecie starożytnym, nakreślenie ich przyczyn i działań podejmowanych przez władze. Gdy czytamy o pierwszych prześladowaniach kościoła w Nowym Testamencie- zabitym Szczepanie (Dz. 7, 54-60), wtrąconym do więzienia Piotrze (Dz 12, 3-5), ściętym Jakubie (Dz. 12,2), kamienowanym, więzionym i napiętnowanym Pawle z Tarsu ( Dz. 9, 23- 25), (Dz. 17,5-9),( Dz. 21, 27- 36), Sylasie i innych apostołach, widzimy, że pierwszymi prześladowcami byli Żydzi- synagoga, Sanchedryn, saduceusze. Do czasów Klaudiusza (41-54), a potem rządów Nerona (54- 68) Rzymianie starali się traktować chrześcijaństwo jako odłam judaizmu i nie interweniować w religijne sprawy podbitego Izraela. „ Prześladowania, jakie wybuchły po śmierci Szczepana- a w których aktywnie uczestniczył Paweł- spowodowały, że wielu chrześcijan uciekło z Jerozolimy. Dzieje 8 pokazują, jak niektóre ze starych barier judaizmu właśnie wtedy zaczynają pękać. Najpierw do kościoła przyjęci zostali Samarytanie. Narodowi i religijni wrogowie Żydów teraz stali się braćmi w Chrystusie (…) Później Filip, również jeden z siedmiu, ochrzcił Etiopczyka, eunucha, który z powodu swej cielesnej ułomności nie mógłby stać się pełnoprawnym członkiem społeczności żydowskiej.” Wciąż jednak na kartach Nowego Testamentu śledzimy ścieranie się judaizmu i „nowej sekty”, która jednak pod „ochroną” akceptowanego przez Rzymian judaizmu rozwijała się bardzo szybko. „ O cesarzu Tyberiuszu (14- 37) mówiono nawet, że chciał i Chrystusa przyjąć między bóstwa, ale senat się temu sprzeciwił. W połowie I w. sytuacja zaczęła ulegać zmianie. Władze rzymskie zwróciły uwagę, że zrzeszanie się niższych warstw społecznych, w tym niewolników jest z punktu widzenia polityki państwa- okupanta niebezpieczne, nawet jeśli przyczyną zdaje się być religia. Prawo 12 tablic nakładało za to karę deportacji, a nawet śmierci, bowiem zgromadzanie się w tajnych miejscach zagrażało jedności państwa. Ponadto nowi wyznawcy mieli swojego króla- Chrystusa. Mogli więc być uznawani za przeciwników religii państwowej, nie uznawali bóstw, a więc oskarżano ich o ateizm i świętokradztwo. Jeżeli nie oddawali boskiej czci cesarzowi- stawali się winni wykroczeń przeciwko majestatowi: maiestatis rei, impietatis in principies rei. Karano za to w sposób zróżnicowany- okrutniej ludzi z niższych warstw, bardziej humanitarnie- wyżej urodzonych. W ten sposób ścięto apostoła Pawła. Rzymianie mieli więc podstawy prawa karnego, aby tępić chrześcijaństwo. O pierwszych zarządzeniach wydanych przeciwko chrześcijanom wspomina Swetoniusz: „Neron ukarał torturami chrześcijan, wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu”. Ważną rolę w stosunku ówczesnego świata do kiełkującego wciąż chrześcijaństwa spełniały obiegowe opinie i pogłoski rozpuszczane zarówno przez nienawistnie nastawionych Żydów, jak i kapłanów, literatów, artystów pogańskich. Religia tych ostatnich- politeizm był ważnym źródłem utrzymania, zwłaszcza kupców i rzemieślników. Wieczerzę przedstawiano zatem jako uczty tiestejskie, chrześcijanom przypisywano mordy rytualne, orgie rozpustnicze, itp. Przyczyniło się to do ogólnego obrazu kościoła jako niemoralnego, podejrzanego tworu zasilanego głównie przez ludzi z niższych warstw społecznych, co już było dla Rzymian obrzydliwością. Wieści o nadchodzącym końcu świata, czy też zniszczeniu go przez ogień traktowano poważnie i z łatwością dano wiarę choremu umysłowo Neronowi, który winą za pożar Rzymu w 64r obarczył właśnie chrześcijan. Prawdopodobnie miasto, a raczej jego biedne dzielnice podpalił sam cesarz, szukając natchnienia do stworzenia boskiego poematu. Pożar rozpoczął się dokładnie tam, gdzie władca zamierzał postawić nowe pałace. Ostatnie cztery lata panowania Nerona to okrutne prześladowania partykularne ludzi w obrębie miasta. Ich podłożem było oskarżenie kryminalne. „ Niektórych, ku uciesze mieszkańców Rzymu zmuszano do walki z gladiatorami lub rzucano ich na pożarcie dzikim zwierzętom. Według ówczesnych relacji niektórzy byli smarowani smołą i przywiązywani do słupów- stawali się nocnymi pochodniami oświetlającymi nocne przyjęcia Nerona.”. Powszechnie prześladowania nie rozprzestrzeniły się do dalszych zakątków cesarstwa, jednak apostoł Paweł, którego śmierć męczeńską datuje się na 67 rok, został pojmany w Azji Mniejszej i przewieziony do Rzymu, gdzie po procesie został ścięty. Apostoł Piotr- żydowski rybak musiał zginąć okrutniejszą śmiercią. W 68 roku zawisł na krzyżu prosząc (według Orygenesa) o odwrócenie krzyża do góry nogami, gdyż nie uważał się za godnego umrzeć tak, jak Jezus. W 68 r. Neron został zamordowany i prześladowania ustały na okres ponad dwudziestu lat. Cesarzowie: Gelba, Otton, Witeliusz, Wespazjusz, Tytus nie przykładali wielkiej wagi do opiekujących się chorymi i więźniami chrześcijan. Jednak potem na tron wstąpił równie niebezpieczny i okrutny jak Neron brat Tytusa Domicjan (89-96). Cesarz obwołał się dominus et deus („Pan i Bóg”). Jednak nie był samolubny, gdyż bogiem uczynił także swego konia, którego to wprowadził do senatu i obwołał drugim po sobie senatorem. Domicjan rozpoczął gorliwe prześladowania ówczesnego kościoła, który zaczynał już ogarniać wyższe warstwy społeczne, a nawet dom samego władcy. W 95 r. Domicjan skazał na śmierć za ateizm swego kuzyna Flawiusza Klemensa, a jego żonę Flawię Domicyllę zesłał na wyspę Pontia. Ciężkie prześladowania za Domicjana ogarniają takżę Azję Mniejszą, do nich odnosi się księga Objawienia, jaką na zesłaniu napisał apostoł Jan: „ Ja, Jan, brat wasz i uczestnik w ucisku i w Królestwie, i w cierpliwym wytrwaniu przy Jezusie, byłem na wyspie zwanej Patmos, z powodu zwiastowania Słowa Bożego i świadczenia o Jezusie” (Jan 1,9). „Gdy autor pisał tę księgę, niektórzy chrześcijanie ponieśli już śmierć za odmowę oddania czci „bestii” (to jest cesarzowi Rzymu, zob. Obj 7, 14:13, 11- 18).” Celem księgi było zachęcenie uczniów Jezusa do wytrwania przy nim w obliczu zagrożenia życia. W najgorszej sytuacji byli wierzący w Chrystusa niewolnicy, którzy musieli przejść tortury, jakich unikali obywatele rzymscy, czy bardziej godni – wolni ludzie (choć ci nie mogli według prawa zginąć śmiercią haniebną, były odstępstwa od tej zasady). „W razie donosu lub antychrześcijańskich wystąpień ludności aresztowań chrześcijan dokonywali żołnierze przydzieleni namiestnikowi. Oni też pilnowali ich w więzieniach, podczas rozpraw, czasem wykonywali wyroki. Spełniali też oni funkcje polityczne i mamy dowody na to, że niejednokrotnie szantażowali chrześcijan groźbą donosu, byle tylko uzyskać od nich łapówkę. Jeśli już trafiono do więzienia, to czekając na finał swojej sprawy można było siedzieć w nim bardzo długo w oczekiwaniu na proces lub jako skazaniec w oczekiwaniu na śmierć podczas najbliższych igrzysk.(...) Procesy odbywały się zazwyczaj publicznie przy wrzaskach i naciskach rozjuszonego tłumu, a z drugiej strony w obecności współbraci chrześcijan, znajdujących się wśród widzów. Jeśli skazany na śmierć był osobą uprzywilejowaną i nie odwołał się do cesarza, wyrok wykonywano natychmiast, zazwyczaj publicznie na miejscu do tego przeznaczonym. Skazańca rozbierano, związywano mu na plecach ręce, kładziono na ziemi i ucinano mieczem głowę. Publicznych egzekucji unikano w przypadku kobiet. Ludzi pochodzących z niższych stanów uśmiercano publicznie. Zazwyczaj wcześniej okrutnie biczowano, a następnie palono żywcem (jak Polikarpa- biskupa Smyrny spalonego publicznie w teatrze), krzyżowano, a najchętniej rzucano dzikim zwierzętom podczas igrzysk. W gestii cesarza, lokalnych władz miejskich, czy zamożnych i wybitnych obywateli było organizowanie co jakiś czas igrzysk. Były one jednak bardzo drogie. Nauczono się więc zaniżać cenę ich organizacji przez sprzedawanie organizatorom igrzysk po niewygórowanych cenach skazańców. W ten sposób na arenę trafił niejeden chrześcijanin. Wychłostany skazaniec nie miał szans na przeżycie, gdy wypuszczono na niego wygłodzone i rozwścieczone bestie. Jeśli jednak w jakiś sposób przeżył, to zachowywano go do następnych przedstawień. Na arenie pozostawali więc nie tylko martwi, lecz okaleczeni ranni ludzie. Do tych wysyłano specjalnego gladiatora, który ciosem w serce lub gardło pozbawiał ich życia. Pomysłowość w sposobach uśmiercania na arenie ku uciesze tłumów była ogromna i chrześcijanie ginęli na niej nie tylko rozszarpywani przez dzikie zwierzęta. Byli zabijani przez gladiatorów, krzyżowani albo paleni żywcem, a bardzo często przedtem torturowani w najbardziej wymyślny sposób. Niejednokrotnie z ich udziałem w roli głównej odtwarzano wydarzenia historyczne lub mitologiczne, w których bohater ginął wyszukaną i straszną śmiercią”. Gdy Domicjan został zamordowany, na tron wstąpił Nerwa z Antoninów (96-98), następnie Trajan (98- 117). Metody radykalnego tępienia chrześcijan zastąpiły „półśrodki”. Pliniusz Młodszy, namiestnik Bitynii w swojej korespondencji do Trajana prosi o rady, jak ma postępować z chrześcijanami, których zabijać każe po trzykrotnym opowiedzeniu się pytanych za wiarą w Chrystusa. Aby zachować życie wystarczyło zaprzeczyć donosom, powtórzyć inwokację do bogów i oddać cześć wizerunkowi cesarza. Pliniusz pyta: „Czy ma się karać za samą nazwę, choćby była wolna od występków, czy też za występki związane z tą nazwą?” Cesarz wyjaśnia, ze nie należy poszukiwać chrześcijan, ale jeśli odmawiają zaparcia się wiary, to należy ich wskazać. Jednocześnie precyzuje, że nie należy dopuszczać denuncjacji anonimowych, gdyż „nie licują z naszymi czasami”. „Tekst ten ma kapitalne znaczenie, ponieważ wydaje się, że ustala on orzecznictwo sądowe, które utrzyma się przez całe stulecie i z którym będą mieć do czynienia apologeci. Zauważmy, że nie ma tu ze strony władz centralnych żadnej proskrypcji chrześcijan, a zatem nie ma więc generalnego prześladowania. Po drugie, mają miejsce lokalne napaści, które wywołane są przez miejscową ludność, a następnie przedstawiane urzędnikom cesarskim. Tak właśnie było już w przypadku męki Chrystusa.” Podobna polityka panowała przez większość wieku II – karano chrześcijan tylko w oparciu o wiarygodne zarzuty. W latach 120- 220 jako odpowiedź na oskarżenia społeczne wobec wyznawców Jezusa powstają dzieła apologetów broniących swojej wiary i przekonań. Pierwsi z nich to Kwadratus i Arystedes. Wywodzący się z pogaństwa syn rzymskiego urzędnika Justyn (ok. 100- 165) otrzymawszy wykształcenie filozoficzne skierował do cesarza Antoniusza Piusa (138-161) swoją Apologię pierwszą, w której dowodził wyższości chrześcijaństwa nad religiami pogańskimi z powodu wyższych norm moralnych. Udowadniał też bezzasadność wielu zarzutów wysuwanych wobec chrześcijan- orgii seksualnych, kanibalizmu, itp. Wciąż bowiem bardzo ważnym tłem życia kościoła było wrogie nastawienie społeczeństwa do stylu życia społeczności chrześcijańskich. Justyn wyjaśniał, co naprawdę odbywało się podczas spotkań wspólnoty- chrzest, czytanie Pisma, kazanie, wieczerzę pańską, modlitwy i pocałunek pokoju. Po wydaniu Apologii drugiej Justyn został oskarżony i po odmówieniu złożenia ofiary bogom rzymskim- stracony. Chrześcijaństwo rozwijało się jednak nadal, a jeśli były prześladowania, to w wyniku lokalnych czynników. Oficjalna linia władzy unikała w tym okresie oskarżeń. Antoniusz Pius (138-160) próbował nawet powstrzymać napaści Żydów na chrześcijan w Smyrnie w Azji Mniejszej w 155 lub 156 roku, lecz wycofał się z powodu politycznej zachowawczości. Na skutek tych partykularnych prześladowań zginęło wielu braci, w tym uczeń apostoła Jana- Polikarp. Jednak w większości przypadków chrześcijanie cieszyli się względnym spokojem i szanowali Antoniusza Piusa oraz Marka Aureliusza (161- 180). Około 170 roku po okresie tzw. pokoju rzymskiego wybuchły konflikty z Persją na wschodzie i plemionami germańskimi nad brzegami Dunaju. Odwieczni bogowie Rzymu poprzez swój gniew sprowadzili to nieszczęście. Marek Aureliusz uległ poglądowi, że należy przebłagać bogów. Hańbą bowiem jest, że w Rzymie żyje tak wielu ateistów. Żydzi poprzez obowiązujące prawo religio licita zwolnieni byli z oddawania czci bóstwom rzymskim, więc prześladowania rozpoczęte uderzyły w chrześcijan. Trudno jednak dowieść, że Marek Aureliusz, choć nie rozumiejący chrześcijan, dążył do planowej ich eksterminacji. Szybko prześladowania rozprzestrzeniły się poza granice Rzymu, dotarły do Azji Mniejszej, Palestyny i Egiptu. Najsłynniejsze wydarzenia rozegrały się w południowej Galii w 177 r. „Potyn, dziewięćdziesięcioletni biskup Lyonu, został aresztowany, pobity i zmarł w więzieniu przez egzekucją, która miała odbyć się w amfiteatrze. Śmierć Potyna doprowadziła do wyznaczenia na nowego biskupa Lyonu Ireneusza, który stał się jedną z najważniejszych postaci kościoła pod koniec II w.” Apogeum tych wydarzeń opisuje Euzebiusz, który cytuje współczesny tym zajściom list, nie wyjaśnia jednak, jakie mechanizmy sprowokowały bestialskie zajścia nad Renem. „Okazji dostarczyło doroczne zgromadzenie letnie, mające na celu opłacenie podatków plemiennych. Euzebiusz powiada, że rozpuszczono pogłoski, jakoby chrześcijanie oddawali się kanibalizmowi i incestowi. Zarzuty te zostały potwierdzone pod presją tortur przez część służby domowej. To, co nastąpiło potem, wygląda na kontrolowany pogrom. List mówi o „ogromnej wściekłości pogan”, „ niezliczonych tłumach”, „rozwścieczonym motłochu”. Wielu chrześcijan padło ofiarą tortur we własnych domach lub w więzieniu. Sanktusowi, diakonowi z Vienne, przypiekano jądra rozżarzonymi do czerwoności płytami- „jego biedne ciało było jedną wielką raną i sińcem, pozbawionym zewnętrznych cech męskości”. Chrześcijanie mający obywatelstwo rzymskie byli ścinani. Inni zostali przepędzeni między dwoma rzędami chłoszczących ich oprawców do amfiteatru, gdzie na oczach widzów, składających się głównie z barbarzyńców, rzuceni zostali na pożarcie zwierzętom. Poodrywane od ciał głowy i nie pożarte części ciała wystawione były pod strażą przez sześć dni na widok publiczny, po czym wrzucone do Renu. Jednocześnie, w obecności prefekta Rustyka, odbywały się regularne przesłuchania i procesy, Niektórzy spośród chrześcijan „byli wyraźnie nie przygotowani do nich, niedoświadczeni i słabi, niezdolni do zniesienia napięcia (…) Trzech okazało się apostatami”. Jedna z najsłynniejszych historii o egzekucjach w Lyonie dotyczyła trzynastoletniej niewolnicy Blandyny. Torturowano ją od świtu do zmierzchu, aż jej wyczerpani oprawcy nie mogli wyjść ze zdumienia, że jeszcze żyje. Dziewczyna - prorokini nie chciała wyrzec się wiary. Wydano ją na pożarcie dzikim zwierzętom, które według relacji świadków - nic jej nie zrobiły. Przywiązano ją do rozgrzanego do czerwoności krzesła, była przypiekana, chłostana i wreszcie umieszczono ją w koszu i rzucono na zatratowanie przez byki. Blandyna nie przeklęła imienia Chrystusa i nie oddała hołdu cesarzowi. To wszystko działo się bez żadnego dekretu cesarskiego, a prześladowania obejmowały niewielkie obszary. III i IV wiek był najtrudniejszym w dziejach chrześcijaństwa. Lata 201- 202 to dekret Septymiusza Sewera zabraniający chrześcijanom zgromadzeń. Po czterdziestu latach względnego spokoju, gdy kościół okrzepł, do władzy doszedł Decjusz (249- 251), który rozpoczął powszechne prześladowania na terenie imperium poprzez odpowiednie edykty. Tysiące chrześcijan zgładzono w okrutny sposób, gdyż nie ulegli nakazowi oddania boskiej czci posągowi cesarza przed specjalnie powołanymi urzędnikami. Ustanowione w miastach komisja pilnowały składania ofiar bogom i powszechnych modłów. Władcy drugiej połowy III w. pragnęli dawnej potęgi Rzymu i osiągnąć ją zamierzali poprzez odnowienie starych tradycji, w tym także religijnych. Kościół rozrósł się bardzo i stał się oczywistą dla wszystkich potężną organizacją. Ateizm to główny zarzut stawiany chrześcijanom w okresie lęku i niepokoju o państwo, gdzie w dodatku dochodziło do nieustannych walk między pretendentami do tronu. Władcy wspierali więc nową, fanatyczną religijność i przejęli inicjatywę w organizacji prześladowań na terenie całego Cesarstwa. Ich intensywność zależała od regionu i namiestnika. Wielu ludzi ratowało się ucieczką na pustkowia. Spora grupa wierzących jednak się zaparła, co stanowiło wielki problem dla całego kościoła. Biskup Kartaginy Cyprian, który sam musiał uciekać przed represjami bardzo narzekał na niewierność chrześcijan. Ostatecznie to on jednak poparł jedność w kościele swoim autorytetem i nie dopuścił do rozpowszechnienia się schizmy Nowacjana- radykała stojącego na straży przekonania, że grzech niewierności może zmazać tylko śmierć męczeńska. Kres fali represji położyła śmierć Decjusza w bitwie z Gotami w 251 r. Kolejne wielkie prześladowania powszechne rozpętał w 257 r. cesarz Walerian (253- 260). Trwały one blisko dwa lata i były wyjątkowo okrutne. Podobno władca był początkowo bardzo przychylny chrześcijanom, ale jego nastawienie zmienił stojący na czele finansów państwa gorliwy poganin, przywódca magów egipskich Makrian. „ Położenie Cesarstwa w tych latach bardzo się pogorszyło, więc wystąpienie przeciwko chrześcijanom miało zapewne na celu ukazanie ludności winnego tego stanu rzeczy, a też mogło wypływać z dążenia bardzo religijnego władcy do przywrócenia należnej pozycji starym rzymskim bogom.” Edykt cesarski z 257 r. nakazywał zamknięcie kościołów i wygnanie duchownych oraz zakaz zgromadzania się chrześcijan. Rok później jeszcze go zaostrzono. „ Duchowni, którzy nie złożyli ofiar bogom od razu mieli iść na śmierć, senatorom i urzędnikom odbierano godności i majątki, a ich samych miano karać śmiercią i wygnaniem do kopalń. Tyle, że w zachowanych świadectwach z tamtych czasów, wymieniających nam opisy męczeństwa wielu czołowych i zwyczajnych chrześcijan, łatwo da się odczytać informację, że o wiele większa ich część przeżyła. W Kartaginie po długim procesie stracono w 258 r. Cypriana. Ale co szczególne, uczyniono to na oczach tłumu chrześcijan i całego tamtejszego duchowieństwa. Ich nikt nie prześladował nawet wtedy, gdy w uroczysty sposób organizowano pogrzeb i przeniesienie zwłok biskupa. Nie stracono też Dionizjusza, biskupa Aleksandrii, który był w rękach władz. Podobnie jak prześladowania za Decjusza, i te były przeprowadzone wybiórczo, mało energicznie i nie liczono na unicestwienie kościoła, ale raczej na zastraszanie jego członków”. Za panowania syna Waleriana Galiena (260- 268) rozpoczął się okres tzw. „Małego Pokoju”. Przyniósł on ogromny wzrost liczebny chrześcijaństwa i wzmocnienie organizacji kościoła. Niestety nagle i niespodziewanie wraz z edyktami cesarza Dioklecjana (284- 305) nastąpił jego kres. Przez dziesięć lat chrześcijanie cierpieli najlepiej zorganizowane, jak dotąd i krwawe prześladowania. Sam Dioklecjan, który do władzy doszedł „po trupach” ustabilizował w państwie nowy system „tetrarchii”. Rządząc wespół z drugim „augustem” Galeriuszem, razem z nim oddawał się fanatyzmowi religijnemu. Byli wybrańcami bogów. W 297 lub 299 r. doszło do otwartego konfliktu, na skutek podżegania pogańskich kapłanów cesarz wdał ostry edykt przeciwko manichejczykom i rozpoczęły się okrutne represje. Skierowano je w końcu na przełożonych kościoła- biskupów, diakonów. W 303 r. ukazał się drugi edykt po tym, jak oskarżono chrześcijan o zamieszki w Syrii. Nakazano uwięzienie całego duchowieństwa, by potem ogłosić amnestię tych, którzy złożyli stosowne ofiary. Trzeci edykt nakazał stosowanie tortur wobec opornych. Ci, którzy zaparli się wiary, zostawali zwolnieni. Od 305 r. w części zachodniej Imperium represje wygasły. Na wschodzie było o wiele trudniej. Po odejściu w 305 r. Dioklecjana, augustem został Galeriusz, który dobrał sobie za cezara Maksymiliana Daję. Ten wzniecił ostatnie wielkie prześladowanie (308- 312). „W Damaszku -powiada Euzebiusz-władze zatrzymały nierządnice z placu targowego i pod groźbą tortur zmusiły do podpisania oświadczeń, że były kiedyś chrześcijankami oraz złożenia doniesień o orgiach, mających się odbywać w kościołach chrześcijańskich”. Takie zapisy świadczą o atmosferze rezygnacji. Istnienie chrześcijaństwa stało się w ówczesnym świecie faktem, któremu trudno zaprzeczyć. Pomału zaczyna być ono postrzegane przez społeczeństwo jako ugrupowanie mające wysoko cenioną moralność, udzielające się charytatywnie, tworzące coś w rodzaju państwa opiekuńczego na łonie Imperium. „ Te względy nie były jednak w stanie wpłynąć na zmianę polityki wyznaniowej państwa i wzięcie w ramiona niedawnego przeciwnika. Rzecz polegała na tym, że podczas wymierzonych przeciw chrześcijaństwu działań, prowadzonych na wielką skalę w drugiej połowie III w. władze państwowe zostały zmuszone do uznania, że ich dotychczasowy nieprzyjaciel został głęboko przemieniony, co czyniło z niego potencjalnego sprzymierzeńca.” W końcu znaczenie chrześcijaństwa na płaszczyźnie świeckiej, które dorównywało jego roli religijnej spowodowało, że umierający w 311 r. Galeriusz wydał „ edykt tolerancyjny”, zezwalający chrześcijanom na swobodny kult. Kolejny władca- Konstantym Wielki dał się poznać jako zwolennik wiary w Chrystusa. Na początku przychylność miała na celu zjednanie mu sprzymierzeńców w walce o władzę, utrwaliła się poprzez stanowisko powszechnej tolerancji religijnej. Konstantyn zauważył, że chrześcijaństwo ma już wiele cech państwowego Kościoła, potrzebnego Rzymianom. Wprowadził szereg zmian- zakazał walk gladiatorów, znakowania niewolników, zwrócił przełożonym kościoła majątek. Aktem ostatecznym jego światopoglądu było przyjęcie chrztu na łożu śmierci. Od edyktu mediolańskiego, wydanego przez Konstantyna Wielkiego w 319 r. nakazujące tolerancję religijną (pogaństwo również było dopuszczalne, choć przejście na chrześcijaństwo gwarantowało łaski u cesarza) fale prześladowań w starożytnym świecie ustały. Kilkunastomiesięczne próby powrotu do pogaństwa za Juliana Apostaty (361- 363) i zakusy na krwawe pogromy nie zdały się na nic. Dla chrześcijaństwa nastał czas tolerancji i spokoju, a wkrótce później (380r. za Teodozjusza kościół staje się jedyną państwową religią) pełnej dominacji przy poparciu chrześcijańskich już cesarzy. Wykształcona organizacja burzliwie, choć płynnie przeszła na pole zupełnie innych, niebezpiecznych problemów. Temat prześladowań kościoła w starożytnym świecie niesie za sobą wiele pytań i wątpliwości. Jest jednocześnie bardzo pasjonującym obszarem badawczym. W powyższej pracy starałam się opisać, jak wyglądały prześladowania partykularne i powszechne w pierwszych wiekach na terenie Cesarstwa Rzymskiego, choć kościół był nękany również poza granicami Imperium. Zarzuty stawiane chrześcijanom przez diaspory żydowskie, ludność pogańską oraz zmieniające się w zależności od interesów państwa stanowiska władców nieustannie wpływały na los rozwijającego się kościoła. Żadne prześladowania nie zdołały jednak zatrzymać fali nawróceń i wiara w Chrystusa po dziś dzień jest dla każdego człowieka na całym świecie realnym wyborem dostępnym na wyciągnięcie ręki. Anna Sobieszuk
wierzanka, 30-03-2011, odsłon: 272 | |