Świadectwo Anny St.
Ten Świat, 04 marca 2009r. Panie! Bardzo się cieszę że mogę napisać do Ciebie ten list, choć długo nie wiedziałam że mogę, tak samo jak nie wiedziałam że zawsze czekałeś na mnie. Przypomniałeś mi ostatnio różne zdarzenia i sytuacje z mojego życia o których wydawało mi się że zapomniałam...
Pamiętam jak wiele lat temu chodziłam na ćwiczenia jogi. Prowadząca mówiła że nasze serca są jak kwiaty i zachęcała, by je otwierać. Moje jednak było zamknięte, dziś wiem dlaczego - tam nie było Ciebie. Parę lat później byłam na terapii. W pięknych warmińskich lasach byliśmy my – parę osób zagubionych, tak jak ja, w tym świecie, oraz terapeuta – specjalista bardzo znany w naszym kraju. Tam też nie mówiło się o Tobie ani nie było możliwości by Cię poznać - mieliśmy poznawać i uwierzyć w samych siebie. Cieszę się że nie poszłam tą drogą! Na pewno pamiętasz, bo sam mi to przypomniałeś, jak kilkadziesiąt lat temu siedziałam w kościele, przepełniona dojmującym smutkiem i modliłam się o to byś sprawił bym przychodziła tu z miłości do Ciebie, a nie z poczucia obowiązku. I wysłuchałeś mojego westchnienia. Pamiętam wieczór, dużo później, kiedy z radością biegłam na spotkanie z Tobą – w tym samym kościele własnie rozpoczęły sie rekolekcje. Biegłam, bo byłam spóźniona, a nie chciałam stracić żadnego słowa bo wiedziałam że będzie mówione o Tobie. Tak było, jednak pragnęłam usłyszeć więcej ale nie wiedziałam gdzie... Coraz częściej modliłam się o to byś dał się poznać i byś mnie nauczył kochać Ciebie. Wysłuchałeś mojej modlitwy a to co wydarzyło się później przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Z zachwytem myślę o tym co wydarzyło się między nami w ciągu ostatnich dwóch lat. Dzięki Tobie poznałam ludzi od których sie dowiedziałam, że zostawiłeś dla mnie list. Jak mogłam dotąd o tym nie wiedzieć?! Jak to się stało że dotychczas go nie przeczytałam?! Bardzo chciałam nadrobić stracony czas, naprawić błąd. Przeczytałam każde słowo zapisane w biblii... I czytam nadal i ciągle mi mało. Przepełnia mnie radość i wdzięczność za to że mogę Cię poznawać. To co przeczytałam zmieniło mnie i moje spojrzenie na wszystko wokół. Dzięki Twoim słowom wiem że jestem nie z tego świata. Dziękuje Ci Boże za łaskę i miłość jaką mnie obdarzasz. Dzięki Ci Jezu, za to że poświęciłeś za mnie siebie samego choć nie zasłużyłam na to, ale ty nie patrzysz na zasługi. Dziękuje Ci Duchu Święty, mój pocieszycielu za pomoc. Jezu, nie znam lepszej nowiny niż ta, że żyjesz! Na zawsze Twoja Anna S. P. S. Ze wszystkimi ludźmi z którymi mnie poznałeś spotykam się nadal, nieustannie rozmawiamy o Tobie.
admin, 12-05-2009, odsłon: 2094 |