| Świadectwo Darka
BÓG ZMIENIŁ MOJE ŻYCIE...Od kilku lat przebywam w Zakładzie Karnym.Zanim się znalazłem w tym miejscu, moje życie nie było usłane różami. Do 18 lat przebywałem w domu dziecka, w którym nie doznałem żadnej miłości, radości tylko pustkę i tęsknotę...
Po pewnym czasie w młodym wieku ożeniłem się, miałem dobrą pracę i dom. Nie zważałem na konsekwencje prowadzonego przeze mnie życia w częstych pokusach , popełnianych przeze mnie przestępstwach różnego rodzaju i na źle układające się małżeństwo. Próbowałem różnych metod by pomóc sobie i by nasze małżeństwo było doskonałe. Zacząłem z żoną chodzić na spotkania kościoła domowego, ale to nic nie dało, w moim życiu dalej działy się pokusy i problemy. Postanowiłem, że może pomoże mi i żonie jej koleżanka ze szkoły, która była Świadkiem Jehowy. Zaczęła przychodzić raz w tygodniu. Starałem się czytać Pismo Święte i modlić się, ale pokusy, które dręczyły mnie były tak silne, że nawet zacząłem codziennie pić alkohol. Byłem jak ta zbłąkana owieczka, becząca łzami smutku, szukająca swojego pasterza, który by poprowadził do swojego stada, bo jako owieczka nie zważając na niebezpieczeństwa ze strony wilków (szatana i złych duchów). Odłączyłem się od stada, próbując żyć życiem tego świata. Dalej prowadziłem złe niekiedy życie, chociaż się mocno starałem i przez to zostałem raptownie pozbawiony wolności. W areszcie śledczym dopiero zrozumiałem, co się stało, że byłem manipulowany złymi duchami, że moje życie zostało obrócone w dużą pustkę i ruinę. Straciłem wszystko, co było dla mnie bardzo cenne: dom, rodzinę, żonę, dzieci, przyjaciół.. Po prostu zostałem sam. Teraz wiem, że bardzo zawiodłem moje kochane osoby tym swoim postępowaniem. Przebywając w tutejszym areszcie, dowiedziałem się, że odwiedzają go bracia ze zboru Adwentystów i Kościoła Zielonoświątkowego. Postanowiłem uczęszczać na te spotkania i bardziej poznać, czy da się zmienić moje życie i postępowanie poprzez słuchanie Słowa Bożego, różnych wykładów na temat Pana Jezusa i Boga Ojca Niebiańskiego. Od tego momentu chciałem, by Pan zmienił moje życie, zacząłem czytać Pismo Święte, chociaż go nie rozumiałem i modlić się o poprawę. Ale szatan nie dał mi spokoju, jeszcze raz spróbował zawładnąć moim życiem, bo wiedział, że mogę mu uciec. Byłem w smutku i przygnębieniu, w dodatku szatan użył jako narzędzia moją żonę, przez przysłanie mi rachunków na pokaźną sumę za telefony i pozew o rozwód. Tak bardzo się tym przejąłem, że nie jadłem trzy dni i próbowałem skończyć ze swoim życiem, opuszczony przez wszystkich, nie zdając sobie sprawy, że jest ktoś, kto kocha mnie. To był Pan Bóg. Mocno dziękuję mojemu Panu, że nie pozwolił, abym odszedł z tego świata, chociaż zażyłem dużo tabletek przeciwbólowych. Teraz wiem, że Panu zależało bym żył, dlatego że szukałem Boga i prosiłem mocno by odmienił moje życie. Cały czas uczęszczałem na spotkania i poznawałem Słowo Boże mówiące o Jezusie Chrystusie, jego życiu, że tak Bóg Niebiański kochał mnie, że poświęcił swojego Syna dla takiego jak ja grzesznika i beznadziejnego człowieka. Jezus oddał swoje życie, wziął moje grzechy, przekleństwa i niemoce na krzyż. To bardzo poruszyło moje serce, że zostałem drogo wykupiony z sideł szatana. Tak mocno chciałem swojej przemiany, postanawiając by Pan zaufał mi i dał szansę ponieść konsekwencje moich wybryków życiowych, pójść na samoukaranie, Dostałem niemały wyrok. Następnie zostałem przetransportowany do Zakładu Karnego w Herbach. Dowiedziałem się, że tam Zakład Karny odwiedzają bracia z Kościoła Zielonoświątkowego i postanowiłem kontynuować moje szukanie Pana Boga i nowego życia. Starałem się codziennie karmić Słowem Bożym i modlić się o pomoc w życiu. Po pewnym czasie zostałem przewieziony z powrotem do tego samego aresztu na inną rozprawę karną. Z tego przyjazdu byłem trochę smutny z jednej strony, a z drugiej zadowolony, że znałem braci, którzy przychodzili głosić o Jezusie. Zacząłem dalej uczęszczać na spotkania, na których poznałem świadectwa braci i rozmawiać o swoim życiu i rodzinie. Otrzymałem różne broszurki i książki, na temat wiary, które zacząłem czytać. Tak bardzo chciałem poznać Jezusa Chrystusa za jego miłość dla ludzi. Po załatwieniu spraw sądowych zostałem przetransportowany do innego Zakładu Karnego, w tym zakładzie też chodziłem na spotkania Kościoła Zielonoświątkowego, otrzymywałem różne gazety chrześcijańskie i poruszyły mnie różne historie ludzi upadłych w życiu. Ja dalej miałem pustkę, popadłem w smutek, przygnębienie, bo nic się nie działo, chociaż modliłem się i czytałem Nowy Testament, myślałem, że Bóg nie kocha mnie. Aż przyszedł taki dzień, że zostałem przewieziony zakładu karnego, gdzie teraz przebywam. Z początku byłem tu sam, bez żadnego wsparcia duchowego, w modlitwach prosiłem, by ktoś z braci tutejszego Kościoła Zielonoświątkowego przyjeżdżał, pisałem także do brata, którego poznałem w areszcie śledczym, dużo mu zawdzięczam. Wiem, że Pan wysłuchał moich modlitw, chociaż tak bardzo tu mu życia jeszcze do końca nie oddałem. Pan sprawił, że odwiedzał mnie brat z Kościoła Zielonoświątkowego, który dużo mnie uczył o Bogu- naszym kochanym i Jezusie Chrystusie .Już tak mocno brakowało mi Jego, że w samotności postanowiłem oddać Panu swoje życie, ze łzami w oczach wyznałem swoje grzechy i chciałem swojej przemiany i zmiany w swoim życiu i chrzcie wodnym. Okazało się, że brat musiał wyjechać w swoje strony, pisałem listy, które pozostawały bez odpowiedzi. I znowu byłem sam, jedynie zostało mi czytać Słowo Boże, słuchać płyt z kazaniami i śpiewać piosenki na chwałę Panu, a przede wszystkim dużo modliłem się. I cały czas myślałem, czy to próba i doświadczenie Pana Boga, co zrobię przez ten czas, tylko moje było już postanowienie trwać w Panu, bo kocham Jego. To wszystko dawało mi siłę i trzymało przy życiu. Cały czas prosiłem Boga w modlitwach by znowu zaczął mnie odwiedzać ktoś z Kościoła Zielonoświątkowego, nawet prosiłem brata, z którym utrzymywałem kontakt. Ale Pan zlitował się nad moimi błagalnymi modlitwami, które zanoszone były z płaczem i pytaniem czy nikt naprawdę mnie nie kocha. Czy już tak jestem beznadziejny? Chociaż już moja wiara była duża, niekiedy upadałem bez siły, w smutku. Pan wysłuchał mnie i kontakt z Kościołem Zielonoświątkowym odnowił się. Bardzo zbudowało moją wiarę, że ktoś jeszcze kocha samotną osobę wierzącą i teraz wiem, że Pan może zmienić życie. Dziękuję braciom i siostrom, którzy przyjeżdżają z Kościoła Zielonoświątkowego z Łomży. Bardzo podbudowali moje życie w wierze w Jezusa Chrystusa przez Słowo Boże, różne książki i świadectwa osób upadłych. Wiem teraz, że zostałem zbawiony i otrzymałem łaskę Bożą, przyjąłem chrzest w Duchu Świętym 22 maja i mogę modlić się w różnych językach. Teraz wiem, że Pan kocha każdą osobę grzeszną i cieszę się, że oddałem swoje życie Jezusowi Chrystusowi. Teraz mogę doznać dużo miłości, radości, szczęścia. Zostało zmienione moje życie, od kiedy mam Pana Jezusa w sercu i Ducha Świętego, który mnie prowadzi . Moim mocnym postanowieniem jest służyć mojemu Panu całym swoim życiem i pomagać upadłym ludziom, takim jak ja byłem. Chociaż nadal przebywam w Zakładzie Karnym to staram się duchowo być z Panem, a nie ze światem. Boża miłość jest wielka, nikogo nie zostawi, jeżeli osoba grzeszna na temat wiary otworzy swoje serce może mieć życie szczęśliwe, radosne i Boże, takie jakie ja teraz prowadzę z moim kochanym Panem Jezusem. Darek Salak
admin, 15-09-2008, odsłon: 3654 | |